<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>http://wielokropek.jogger.pl/</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 11:21:27 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>XXXII</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/14/xxxii/</link><description>
Czcigodna Unia Wolności zażądała, by nie wystawiano mnie w wyborach do Senatu, gdyż wychwalam Adolfa Hitlera. Poinformowała o tym cała prasa. Gdy wygrałem proces z jedną z gazet, która opublikowała tę informację, doniosła o tym tylko część prasy. Kiedy już wygram proces z Czcigodnymi Mumiarzami, nie poda tego zapewne nikt, więc korzystam, by wyjaśnić, w czym rzecz.
Powiedziałem otóż, że podatki za rządów piekłoszczyka Adolfa H. były dwa razy niższe niż obecnie. czyli towarzysz Hitler wyzyskiwał Polaków znacznie łagodniej niż obecny reżim.
Następnego dnia opublikowałem sprostowanie. Wysłuchały go ze cztery stacje TV, kilkanaście radiowych i około dwudziestu reporterów rozmaitych pism. O ile wiem, ani słowo tego sprostowania nigdzie się nie ukazało. Sprostowanie brzmiało: &quot;Przepraszam, pomyliłem się. Za Hitlera podatki były nie dwa, lecz trzy razy niższe. Zapomniałem, że wtedy nie było VAT-u.&quot;

Janusz Korwin - Mikke - &quot;Naprawić Polskę no problem&quot;
</description><pubDate>Mon, 14 Jul 2008 12:03:20 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/14/xxxii/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXXI</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/08/xxxi/</link><description>
Patrzyłem i miałem otwartą buzię. Chciałem coś powiedzieć, ale było mi głupio, bałem się, że wyjdę na jakiegoś prymitywa, który nie potrafi docenić przyrody. Bo naprawdę mi się podobało, nawet więcej, byliśmy wysoko, bardzo, ponad, mogłem patrzeć, większość ludzi spała. Pomyślałem, że gdyby kazano oglądać ludziom wschody, wprowadzono taki przymus, zmalałaby przestępczość. Głupio byłoby facetowi kogoś gwałcić, niedoszły morderca wspomniałby poranek, i też mógłby się zrazić do przyszłego czynu. Powinni chociaż spróbować. W więzieniach przynajmniej.

Mirosław Nahacz - &quot;Osiem cztery&quot;
</description><pubDate>Tue, 08 Jul 2008 16:49:40 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/08/xxxi/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXX</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/08/xxx/</link><description>
Bo sen to chyba najsilniejsze ze wszystkiego, co może być, bo jak się chce naprawdę, to nic człowieka nie zatrzyma, mówi się: a chuj, i idzie spać, nawet jak się wie, że lufę karabinu przystawią i powiedzą, jak kutasie, zaśniesz, to ci jaja, a potem głowę odstrzelimy, ale nie od razu jedno i drugie, tylko z interwałem, żebyś sobie zdał sprawę, co ci odstrzeliliśmy, to nic nie pomoże, bo na pewno przyjdzie taki moment, że się pomyśli &quot;a strzelajcie, gówno, ja zasypiam i mam was w dupie&quot;.

Mirosław Nahacz - &quot;Osiem cztery&quot;
</description><pubDate>Tue, 08 Jul 2008 16:47:32 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/08/xxx/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXIX</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/08/xxix/</link><description>
W ogień łatwo można wpaść myślami. Wystarczy gapić się bezmyślnie. (...) Ogień robi sieczkę. Jest jak modlitwa, zaczyna się rozumieć swoje błędy i od razu chce się wszystko naprawiać. Tak z marszu. Iść i reperować. Od zaraz zacząć się uczyć i poważnie myśleć, nie olewać i lubić rzeczywistość, wszystko, niektóre rzeczy nawet pokochać, przyzwyczaić się i mieć spokój.
Uśmiechać się i na ulicy wszystkim znajomym mamy i taty krzyczeć &quot;dzień dobry&quot;. Rozumieć błędy. Kupić sobie w chuj kwiatuszków, kolorowych, poprzystrajać nimi dom, świat, nosić koszulkę z napisem &quot;Jezus jest zajebisty&quot; i nie myśleć o niczym, tylko o tym, co trzeba, nie chcieć myśleć, niech nic nie przychodzi do głowy, bo po co.

Mirosław Nahacz - &quot;Osiem cztery&quot;
</description><pubDate>Tue, 08 Jul 2008 16:46:59 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/08/xxix/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXVIII</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/04/xxviii/</link><description>
(...), moja żona włączyła I Program Polskiego Radia, a tam odbywała się debata nt. narodowego planu rozwoju. W miarę, jak słuchałem, włos coraz bardziej podnosił mi się na łysej czaszce. (...) w dyskusji nie było żadnych konkretów. Wszyscy dyskutanci wygłaszali ogólniki bez jakichkolwiek odniesień praktycznych. Powtarzam: jakichkolwiek! Lała się woda.
Zresztą, szczerze pisząc, dyskusja i konkretach jest bez sensu. Jeden dyskutant twierdziłby, że &quot;kołem napędowym gospodarki jest budownictwo&quot;, drugi, że &quot;kołem zamachowym jest energetyka&quot;, a trzeci, że trzeba rozwijać kolejnictwo. Potem zgłosiło się jeszcze kilku dyskutantów. Jeden poseł powiedział, że &quot;każdy głos w tej dyskusji powinien być wysłuchany&quot;, co mnie poniekąd ucieszyło, bo jeśli każdy z 30 milionów dorosłych Polaków miałby mówić choć przez 2 minuty, to koniec dyskusji nastąpiłby w połowie XXI wieku. A potem ktoś by te wszystkie głosy podsumował, wyważył kompromis, na koniec dostał łapówkę od producentów sznurowadeł i nakłady na powroźnictwo pomnożył przez dwa.

Janusz Korwin - Mikke - &quot;Wolność do trzymania za mordę&quot;
</description><pubDate>Fri, 04 Jul 2008 21:21:37 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/04/xxviii/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXVII</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/04/xxvii/</link><description>
Ryzyko jest czymś dobrym, a nie złym. Tata drozd zrzucający pisklaki po raz pierwszy z gałęzi, narażając je na ryzyko latania, postępuje słusznie. Podobnie Wilma Flinstonowa wyganiająca Freda na polowanie na mamuty naraża go na ryzyko. Ale niezbędne dla przeżycia! Dzieci chcą jeść możliwie dużo cukierków i otrzymywać je bez pracy, ale dobry ojciec powinien kazać matce karmić synów raczej befsztykami i to dopiero po wykonaniu prac domowych. Bardzo wielu linoskoczków woli wykonywać swoje ewolucje z siatką zabezpieczającą. Ale widzowie więcej płacą za bilety na pokazach bez zabezpieczenia!
To samo (jeśli zapomnieć o tym, że od strat się nie umiera0 dotyczy przedsiębiorców. Prawie każdy z nich uważałby za dobre, gdyby zarabiał tyle samo (albo i dwa razy tyle) pieniędzy bez ryzyka! Gdyby jednak nawet wszyscy zarabiali dwa razy tyle, niekoniecznie byłoby to dobre dla gospodarki.

Janusz Korwin - Mikke - &quot;Wolność do trzymania za mordę&quot;
</description><pubDate>Fri, 04 Jul 2008 21:12:31 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/07/04/xxvii/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXVI</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/05/20/xxvi/</link><description>
O kim możemy powiedzieć, że uczynił wystarczająco dużo dla ratowania ludzkich istnień? O tym, kto zapłacił za to własnym życiem, spełniając ewangeliczny nakaz miłości albo kierując się laickimi zasadami etyki, to wszystko jedno! Bo jeśli zginął, to nikt nie może o nim powiedzieć, że nie uczynił wystarczająco dużo. Ten zaś, kto przeżył, zawsze może i powinien zadać sobie pytanie: - Czy naprawdę uczyniłem wystarczająco dużo? A jeśli mogłem uratować jeszcze jednego albo dwóch ludzi, i tego nie zrobiłem? Nikt nie jest sędzią we własnej sprawie, więc nikt nie może powiedzieć, że nie mógł uczynić więcej... Im jestem starszy, tym większą mam pewność, że to jest prawidłowa, prawdziwa odpowiedź. Odpowiedź oparta na osobistym doświadczeniu.

Michał Komar - &quot;Władysław Bartoszewski. Wywiad rzeka&quot;
</description><pubDate>Tue, 20 May 2008 22:34:08 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/05/20/xxvi/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXV</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/05/16/xxv/</link><description>
Histeria jest bowiem spowodowana nie ptasią grypą, lecz telewizją. Gdyby jutro telewizja ogłosiła, że zagraża nam epidemia np. kokluszu, natychmiast wykryto by dwa przypadki kokluszu (w Pcimiu Dolnym oraz Pikutkowie Górnym), powstałaby panika, odizolowano by tereny na 10 km od Pcimia i Pikutkowa, zarządzając kwarantannę.
W międzyczasie włączyłyby się telewizje innych krajów, zwabione możliwością przyciągnięcia nowych widzów; gdyby nie zrobiła tego jedna, to zrobiłaby to druga (a pierwsza zostałaby oskarżona o ignorowanie zagrożenia, a nawet chęć ukrycia go, co mogłoby skończyć się oskarżeniem prokuratorskim).
Natychmiast zaczęto by również wykrywać przypadki kokluszu, niektóre fałszywe, ale szpital dostałby premię od producentów szczepionki na koklusz. Jakiś mądry profesor, przekupiony przez Izbę Producentów Lepów, Pacek i Muchołapek oraz Zrzeszenie Producentów Moskitier, wyjaśniłby przed kamerami BBC, CNN, TVN i DW, że istnieje możliwość (teoretycznie niemal każda możliwość istnieje), że koklusz przenoszony jest przez muchy. Dziesiątki tysięcy ludzi zaczęłyby wybijać na ulicach muchy, co zresztą robiono już w Chinach za okupacji przez gang Mao Tse-tunga.

Janusz Korwin - Mikke - &quot;Kto tu dymi?&quot;
</description><pubDate>Fri, 16 May 2008 18:23:04 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/05/16/xxv/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXIV</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/05/16/xxiv/</link><description>
Parlament, jak sama nazwa wskazuje, służy do gadania. Europarlament służy WYŁĄCZNIE do gadania - nie ma poza tym ŻADNYCH realnych kompetencji. Europarlament służy jako przechowalnia zbankrutowanych polityków z krajów Wspólnoty Europejskiej i nagradzanie ich za szwindle, jakie robili w swoich krajach, byle przeforsować budowę Unii Europejskiej.
Z Europarlamentem nie liczy się NIKT, z Komisją Europejską i Radą Europejską na czele. Nie ma więc powodu przejmować się czymkolwiek, co to grono frustratów uchwali. Czy słyszeli Państwo coś o uchwałach Europarlamentu w sprawie Francji, Niemiec czy Luksemburga? Nic, nieprawdaż? I podobnie nikt w Niemczech, Francji czy Luksemburgu nie wie o uchwale EP &quot;potępiającej&quot; Polskę za rasizm, homoseksualizm, seksizm, pindzizm i abstrakcjonalizm. Niech se potępiają - mamy to w miejscu stanowiącym przedmiot marzeń homosiów i tyle.

Janusz Korwin - Mikke - &quot;Kto tu dymi?&quot;
</description><pubDate>Fri, 16 May 2008 17:55:14 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/05/16/xxiv/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXIII</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/04/06/xxiii/</link><description>
Zazwyczaj jest inaczej. Zazwyczaj piję. Byłem pijany w wielu niemieckich miastach i w niemieckich wsiach. Byłem pijany w Berlinie, w Hamburgu, w Monachium, we Frankfurcie nad Menem, w Dreźnie, w Lipsku, w Norymberdze, w Kolonii, w Bonn, w Aachen, w Düsseldorfie, w Heidelbergu, w Koblencji, w Moguncji, w Bremie oraz w Wilhelmshaven albo Bremerhaven, w Kassel i w Getyndze - żeby wyliczyć tylko większe miasta. Trzeźwy byłem w Hanowerze, w Magdeburgu i prawdopodobnie w Darmstadt. Nie mogę sobie przypomnieć, gdzie pijany byłem najbardziej. Prawdopodobnie w Berlinie albo w Hamburgu. To moje ulubione miasta.

Andrzej Stasiuk - &quot;Dojczland&quot;
</description><pubDate>Sun, 06 Apr 2008 22:27:24 +0200</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/04/06/xxiii/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXII</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/03/07/xxii/</link><description>
Gdyby można było wyobrazić sobie, co czuje rozbitek, dopływający ostatnim wysiłkiem woli do wyspy bezludnej, jego uczucia okazałyby się podobne do naszych na godzinę przed powrotem do zony; była w nich bowiem jeszcze nadzieja. Ale czy może być większa tortura niż nagłe uświadomienie sobie, że ta nadzieja była tylko złudzeniem podnieconych zmysłów? Mieć niezachwianą pewność, że się jest na wyspie bezludnej , bez widoków ratunku i wybawienia - oto co można nazwać męką.
Ale płynąć ku niej resztkami sił, walczyć z zalewającą oczy falą, łapać ściśniętymi z bólu płucami powietrze, czuć przyspieszone bicie serca, natężać wszystkie mięśnie rąk i nóg - zbliżać się, zbliżać! - oto jest wszystko, dla czego warto jeszcze ciągle żyć.

Gustaw Herling - Grudziński - &quot;Inny świat&quot;
</description><pubDate>Fri, 07 Mar 2008 17:23:23 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/03/07/xxii/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XXI</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2008/01/26/xxi/</link><description>
Gdyż nie trzeba myśleć, że w sensie dosłownym umiera się na tę chorobę śmiertelną (rozpacz), lub że ta choroba kończy się śmiercią fizyczną. Przeciwnie, tortura rozpaczy tkwi właśnie w tym, że nie można umrzeć. Stąd przypomina ona stan umierającego, gdy miota się w walce ze śmiercią i nie może umrzeć. A zatem wpaść w chorobę śmiertelną to nie móc umrzeć, ale nie jakby istniała nadzieja życia, nie — brak wszelkiej nadziei oznacza tu, że brak nawet ostatniej nadziei, nadziei śmierci.
Gdy śmierć jest największym niebezpieczeństwem, pokłada się nadzieję w życiu; ale gdy się zna jeszcze straszniejsze niebezpieczeństwo, pokłada się nadzieję w śmierci. Kiedy niebezpieczeństwo jest tak wielkie, że śmierć stała się nadzieją, rozpacz jest brakiem nadziei, że można umrzeć.

Gustaw Herling - Grudziński - &quot;Wieża&quot;
</description><pubDate>Sat, 26 Jan 2008 22:16:10 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2008/01/26/xxi/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XX</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2007/12/12/xx/</link><description>
Te nasze afery nie dość, że kompromitujące, to źle pachnące właśnie. Żadne tam Iran-contras, w której o coś jednak chodziło, prawo złamano, ale sens w tym jakiś był - uwolnić amerykańskich zakładników, pomóc contrasom w Ameryce Łacińskiej.
A u nas gówniarstwo i tandeciarstwo. A to powieszą na drzwiach kartkę, że pederastów i tych z &quot;Wyborczej&quot; nie wpuszczamy, albo jakaś obłapka w pociągu, albo jakieś nazistowskie gesty pryszczatych niby-patriotów. Cóż, jak powiedział koledze człowiek patrzący na motolotnię rozbijającą się o Pałac Kultury - &quot;jaki kraj, taka al Kaida&quot;.

Tomasz Lis - &quot;PIS-neyland&quot;
</description><pubDate>Wed, 12 Dec 2007 23:10:44 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2007/12/12/xx/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XIX</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2007/12/04/xix/</link><description>
Liczyłem na PO-PiS. Nie żebym umierał na myśl, że PO?PiS-u nie będzie, co to, to nie. Ale myślałem, że dwie opozycyjne dotąd partie będą wiedziały, co zrobić ze zdobytą władzą. Nie idealizowałem ich ani ich liderów. Byłem po prostu przekonany, że zdają sobie sprawę, iż jest to ich czas, ich randka z historią. I że w związku z tym uczynią Polskę lepszą.
Może nie uczynią jej krajem bez korupcji, ale z mniejszą korupcją, może nie z rządami fachowców, ale też nie z rządami ignorantów, może z kadrowymi pomyłkami, ale nie z totalnym TKM?em, może nie z mediami absolutnie publicznymi, ale nie z całkowicie partyjnymi, może nie z szacunkiem dla obywateli, ale nie z pogardą dla nich, może nie powstrzymają odpływu z Polski najlepszej krwi, ale tego odpływu nie przyspieszą. Może nie stworzą kraju z całkowicie wyrównanymi szansami edukacyjnymi, ale za to bez szans całkowicie nierównych, może będzie bez polityki na poziomie światowym, ale i bez polityki boleśnie prowincjonalnej, może bez rzucania się na wszelkie niezbędne reformy, ale bez całkowitego reform zaniedbania, może bez miłości do politycznych oponentów, ale bez ich poniewierania, może nie staniemy się krajem, w którym język politycznej dyskusji przypomina oksfordzką debatę, ale i nie takim, w którym owa debata przypomina mordobicie. Krótko mówiąc, nie o idealnej Polsce myślałem, ale o Polsce lepszej, fajniejszej, bardziej uśmiechniętej i bardziej zadowolonej z siebie.

Tomasz Lis - &quot;PIS-neyland&quot;
</description><pubDate>Tue, 04 Dec 2007 18:38:05 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2007/12/04/xix/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XVIII</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/29/xviii/</link><description>
Pewien aktor wyjaśniał, dlaczego nie korzysta z zaproszeń na rozmaite imprezy towarzyskie. Pójdę z żoną - zaraz będą mówić, że baba go trzyma krótko, oho, panie, ani wyjrzy spod panfotla. Pójdzie sam, nazajutrz ruszy w Polsce plotka, że się rozwodzą i na dodatek żrą o majątek. Pójdzie, nie daj Boże, z inną kobietą, albo z kolegą...
No, ale powiedzmy, że pójdzie. Jak już tam będzie, to oczywiście wszyscy się będą chcieli z nim napić. Odmówi - a to mu się w de przewróciło, z prostym człowiekiem to się już nie napije. Wypije bodaj kieliszek - chla, panie, na własne oczy widziałem, jak pod stół wpadał, oni tam wszyscy przecież chlają, że... Słowem, jak już mają człowiekowi obrabiać tyłek, oznajmił ów aktor, to niech mówią, że się zrobił wyniosły. I konsekwentnie przestał z jakichkolwiek zaproszeń korzystać.

Rafał A. Ziemkiewicz - &quot;Polactwo&quot;
</description><pubDate>Thu, 29 Nov 2007 20:16:40 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/29/xviii/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XVII</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/20/xvii/</link><description>
Mężczyźni przestrzegają też pewnego rytuału terytorialnego, gdy korzystają z pisuaru. Powiedzmy, że w pustej toalecie znajduje się rząd pięciu pisuarów. Pierwszy mężczyzna, który do niej wejdzie, wybierze znajdujący się najdalej od drzwi, żeby jak największa przestrzeń oddzielała go od nowych przybyszów. Następny wybierze pisuar najdalszy od pierwszego, a trzeci ten w środku. Czwarty mężczyzna zazwyczaj wchodzi do kabiny, żeby nie stać tuż obok zupełnie obcego mężczyzny, który mógłby mu się przyglądać. (...) Dla mężczyzny stanąć obok innego mężczyzny w publicznej toalecie to jak stać w windzie z wackiem na wierzchu.

Allan i Barbara Pease - &quot;Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą&quot;
</description><pubDate>Tue, 20 Nov 2007 14:14:53 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/20/xvii/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XVI</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/20/xvi/</link><description>
Kobieta wybiera ubiór starannie, dopasowując go do pogody, pory roku, mody, własnej kolorystyki, miejsca, gdzie się wybiera, aktualnego nastroju, osoby, z którą się spotyka, i tego, co będzie robić. Mężczyzna po prostu wącha, czy rzeczy, które zostawił na oparciu krzesła, nadają się jeszcze do włożenia.

Allan i Barbara Pease - &quot;Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą&quot;
</description><pubDate>Tue, 20 Nov 2007 14:05:55 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/20/xvi/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XV</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/10/xv/</link><description>
- Kobiety stawiają czoło problemom, ale najczęściej myślą, że to one same stanowią problem, że spadek napięcia w związku wiąże się ze spadkiem ich atrakcyjności, czują się odpowiedzialne, winne, sprowadzają wszystko do siebie.
- Mężczyźni grzeszą egoizmem, kobiety egocentryzmem.

Eric-Emmanuel Schmitt - &quot;Małe zbrodnie małżeńskie&quot;
</description><pubDate>Sat, 10 Nov 2007 13:30:06 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/10/xv/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XIV</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/10/xiv/</link><description>
- Kochać długo, kochać zawsze to wbrew naturze.
- Nie
- Więc żeby uczucie trwało, trzeba zgodzić się na niepewność, wypłynąć na niebezpieczne wody, tam gdzie posuwa się do przodu tylko ten, kto ufa, odpoczywać, unosząc się na zmiennych falach zwątpienia, znużenia, spokoju, ale nigdy nie zbaczać z kursu.

Eric-Emmanuel Schmitt - &quot;Małe zbrodnie małżeńskie&quot;
</description><pubDate>Sat, 10 Nov 2007 13:28:40 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/10/xiv/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>XIII</title><link>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/10/xiii/</link><description>
Co to znaczy kochać mężczyznę? To znaczy kochać go na przekór sobie, na przekór niemu, na przekór całemu światu. To znaczy kochać go w sposób, na który nikt nie ma wpływu. Kocham twoje pragnienia, a nawet twoje awersje, kocham ból, jaki mi zadajesz, ból, którego nie odczuwam jako bólu, ból, o którym natychmiast zapominam, który nie pozostawia śladów. Kochać to znaczy mieć tę wytrzymałość, która pozwala przechodzić przez wszystkie stany, od cierpienia do radości, z tą samą intensywnością. Kochałam cię przedtem, nim chciałeś mnie zabić. I teraz nadal cię kocham.
Moja miłość do ciebie to jądro, to mgławica w głębi mojego umysłu, to coś, do czego nie mam dostępu, czego nie mogę zmienić. Jakaś część ciebie wciąż we mnie żyje. Nawet gdybyś odszedł, ta część by została. Tkwisz we mnie. Jestem twoim odbiciem, ty jesteś moim, żadne z nas nie może już istnieć oddzielnie.

Eric-Emmanuel Schmitt - &quot;Małe zbrodnie małżeńskie&quot;
</description><pubDate>Sat, 10 Nov 2007 13:26:36 +0100</pubDate><guid>http://wielokropek.jogger.pl/2007/11/10/xiii/</guid><category>Ogólne</category></item></channel></rss>
